Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/do-kochac.bydgoszcz.pl.txt): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server154327/ftp/paka.php on line 5
- Santos!

otworzył drzwi, powóz już czekał przed wejściem, a na siedzeniu stał kosz piknikowy.

Ostatnie półtora roku żył w czterech różnych domach, mieszkał w czterech różnych dzielnicach, chodził do czterech różnych szkół. Stracił starych przyjaciół, nowych nie zdobył. Jego życie po śmierci matki zmieniło się w sposób radykalny, ale przybrani rodzice, nauczyciele, ludzie z opieki społecznej umieli dostrzec tylko jedno: chłopak sprawia kłopoty wychowawcze, kropka. Jego kumple zawsze powtarzali, że system jest do dupy. Mieli rację.
- Ale? - Ostatnio zawsze było jakieś „ale”.
Hope odrzuciła głowę i zaśmiała się w głos. Raz jeszcze pokonała Ciemności.
rozmyślał ponuro. Miał tuzin kochanek rozrzuconych po całym Londynie, a wiedział, że
Ułożył mięso na ruszcie i spojrzał na basen.
- Nie zamierzam zaprzeczać - odparł. - Cieszę się, że pani wie.
które zdawały się ciągnąć przez całą długość sali balowej. Powinna mu podziękować, ale była
Przekraczając szybkość, pędziła w stronę mieszkania Liz. Dotarła na miejsce w rekordowym czasie. Była tutaj wcześniej zaledwie dwa razy; zazwyczaj, kiedy się umawiały, czekała na Liz w samochodzie przed domem. Ojciec Liz
- Wynocha! - ryknął Monmouth i wycelował palec w hrabiego. - Jak śmiesz mi grozić!
Na myśl o jedzeniu zaburczało jej w brzuchu, ślinka pociekła, gdy Gloria przypomniała sobie gorące grzanki z serem, która Kucharcia zrobiła na lunch. Nie mogła ich zjeść, bo znowu napsociła.
żonę nie zechcą przyjmować twoich wizyt, skoro mieszkasz pod jednym dachem ze
- Prawdę mówią - wtrącił się Jackson, który dosłyszał ostatnie zdanie. - Jedzenie pierwsza klasa. Tylko powinna pani dodać do menu trochę martwej krowy dla mojego przyjaciela. - Wyciągnął dłoń na powitanie. - Andrew Jackson, kumpel Victora, ten z nas dwóch, który szczerze odpowie na pani pytania.
Za życia nie znosiła pożegnań. Przeważnie oznaczały, że coś się kończy, zamyka, odchodzi bezpowrotnie. To pożegnanie wypełnione było słodyczą obietnicy, wiecznym zawsze.
- Przedłuża pani własną agonię - stwierdził z błyskiem w szarych oczach.

zboczem. Była ładna, ubrana w niebieską sukienkę, z ja-

- Dobrze. Musimy przyciągnąć do półki fotel. Jak go popchniemy we dwójkę, powinno się udać.
wstrząsnęły spazmy. Krzyknęła z rozkoszy. Chwilę później Lucien jęknął i zanurzył twarz w
- A ten kupiec, który chciał spłacić nasz dług? Czy nie moglibyśmy...

Dwa miesiące wcześniej nie zniósłby takiej poufałości. Dwa miesiące wcześniej nie

powiększyła odległość między nimi.
przytrafiło? Miałaś wypadek?
- A ja... przez wszystkie te lata... - Glorii zatrzęsła się broda. - Matka opowiadała mi o dziadkach... o ich śmierci. Tymczasem ja cały

- Rozumiem. - Liz strząsnęła rękę Glorii. - Nigdy nie byłam twoją przyjaciółką. Wykorzystałaś mnie.

Lucien heroicznie zajął miejsce obok ciotki Fiony. Kuzynka Rose i panna Gallant
- Tak świetnie się zapowiadałaś, Elizabeth - zaczęła siostra Marguerita, przyjmując ton osoby głęboko rozczarowanej. - Wierzyłyśmy w ciebie. Jak mogłaś zawieść nas tak okrutnie?
porze do domu?